download

Praca na swoim jest do dupy – czyli kilka mało znanych wad własnego startupu

O przedsiębiorczości, rozwijaniu startupów, freelancingu czy ogólnie “pracy na swoim” piszemy najczęściej w superlatywach. Brak szefa, wolność, realizacja własnych celów, dochód pasywny, możliwość pełnego gospodarowania swoim czasem to najczęstsze argumenty. Wmawiamy wszystkim “weź sprawy w swoje ręce” i będzie dobrze. Nawet jeśli mówimy o poniesionych porażkach to robimy to w kontekście wyciągniętych z tego lekcji (czyli tak naprawdę mówimy jak jesteśmy zajebiści, że porażkę i tak potrafimy przekuć w sukces).

Coraz częściej odnoszę wrażenie, że zbyt mało mówi się o negatywnych aspektach takiej pracy. Ślepo zachęcamy każdego do przedsiębiorczości i wzięcia “spraw w swoje ręce”. Im dłużej robię to co robię tym więcej negatywnych stron dostrzegam. Obraz nie jest już taki idealny jak na początku. “Praca na swoim” nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów. Jedne rozwiązuje ale rodzi nowe.

Powiedzmy to głośno i wyraźnie. Własna firma, startup, praca jako freelancer czyli ogólnie „praca na swoim” to masa zalet ale i cała masa wad! Dzisiaj podzielę się z Wami spostrzeżeniami na temat tych drugich.

Aby było jasne. Wiele osób odczytuje ten artykuł jako „nie warto pracować na swoim”, „ale jest mu źle”, „ale narzeka” itp. Otóż warto pracować na swoim! Nie jest mi źle! Nie zamieniłbym tego co robię na żaden etat! Zalety przeważają nad opisanymi tutaj wyzwaniami. Budowanie firmy to zajebista przygoda i najlepsze co można sobie zrobić w życiu (o czym pisałem m.in. w 60 lekcjach) :) Artykuł ten ma stanowić pewną równowagę dla fali tekstów mówiących tylko o zaletach (i wypaczających tym samym obraz – wszystko ma swoje plusy i minusy). Nie piszę też tego aby sobie narzekać tylko żeby zwrócić Twoją uwagę „Hej jest druga strona medalu. Praca na swoim ma kilka ciekawych wad. Nie skupiaj się na nich ale pamiętaj o nich.”.

1. Taśma i ślina czyli kompletny brak spójności

Taka sytuacja. Ktoś ze znajomych czy rodziny obserwuje z zewnątrz, że w UpMenu poszukujemy 4 osób do działu sprzedaży. Gdy się widzimy mówi mi (całkiem szczerze) “o widzę, że nieźle Wam się firma rozwija bo szukacie kolejnych 4 osób”. Takich sytuacji mam więcej. Na stronie www znajomy widzi, że w portfolio są nowi klienci. I znów (całkiem szczerze) stwierdza “wow widzę, że idziecie z firmą do przodu”.

Takie “poklepanie po ramieniu” jest miłe! Problem polega jednak na tym, że w większości przypadków widzę to zupełnie inaczej niż mój rozmówca. Dla mojego rozmówcy szukanie 4 osób to oznaka rozwoju. Ja widzę miesiące ciężkiej pracy aby takie osoby znaleźć, wyszkolić, zacząć wspólną pracę nie mówiąc już o uzyskaniu jakiś sensownych wyników i realizacji wyznaczonych celów. Efekty i rozwój to dopiero przyjdzie. Tak samo jest z nowymi klientami. Owszem cieszymy się jak dzieci z każdego nowego klienta.  Jednak za każdym nowym klientem kryje się wielokrotnie więcej tych, których nie udało się zdobyć (lostów). Widzę więc sporo zmarnowanych okazji i.. cholernie dużo pracy jaką musieliśmy włożyć aby te zmarnowane okazje stworzyć.

Dla osób z zewnątrz obraz Ciebie i Twojej firmy jest najczęściej w miarę prosty, spójny, idealny i perfekcyjny. Dla Ciebie nie do końca. Ty widzisz niestety te wszystkie “nierówności”, potencjalne problemy i sporo “dziur”. Obraz samego siebie i swojej firmy bardziej przypomina coś poklejonego na “taśmę i ślinę”. Jest on na pewno daleki od perfekcji i spójności. Obraz samego siebie sprawia wrażenie jakby wszystko miało się zaraz rozpaść. Inni widzą tylko wierzchołek góry lodowej. Ty widzisz niestety głównie to co jest pod powierzchnią wody.

Ten istny dysonans może początkowo prowadzić do lekkiego szaleństwa. Trzeba włożyć trochę wysiłku aby nauczyć się tym brakiem spójności nie przejmować. Aby spróbować patrzeć oczami osób z zewnątrz. Aby nauczyć się cieszyć z tych małych sukcesów mimo, że za nimi kryje się mnóstwo porażek, dziur oraz taśmy i śliny.

2. Inni mają prościej

A co widzę gdy patrzę na inne firmy i innych ludzi? To oczywiste.. Innym dużo prościej idzie budowanie zespołu. Częściej trafiają na lepszych ludzi. Dużo łatwiej przychodzi im też zdobywanie klientów. Generalnie innym ludziom i firmom wszystko przychodzi łatwiej. Ich obraz jest czysty i spójny.

Czy nie takie odnosisz właśnie wrażenie patrząc na otaczającą Cię rzeczywistość? Ten swoisty błąd poznawczy jest nieznośny. Bez względu na to jak mocno byś się nie starał to i tak wszystko co robią inni wydaje Ci się proste, spójne i perfekcyjne. Z ładem i składem. Nie widzisz już wszystkiego poklejonego na “taśmę i ślinę”. Oczywiście logika podpowiada, że teraz to Ty widzisz wierzchołek góry lodowej, a nie widzisz tego co jest pod wodą. Mimo to Twój mózg nadal cały czas uporczywie próbuje wmawiać Ci, że jest inaczej. Obraz „innych” jest równie błędny jak obraz „samego siebie”.

I znów trzeba włożyć trochę wysiłku aby nauczyć się, że “wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”. Że jest drugie dno. Że nie widzimy całości obrazu i na pewno nie jest on tak spójny i prosty jak się wydaje. „Inni” mają tak samo trudno jak my ale nie jesteśmy w stanie tego dostrzec z zewnątrz.

3. Mentalnie zawsze jesteś w pracy

Dochód pasywny. Możliwość pracy zdalnej. Możliwość dowolnego gospodarowania swoim czasem. Wyjazdy. Digital nomading. Miniemerytury. Praca w dowolnym miejscu na świecie (wliczając ciepłe kraje na plaży z drinkiem z palemką). To wszystko prawda! To zajebiste zalety własnego biznesu, pracy jako freelancer czy generalnie “pracy na swoim”.

Jednak im dłużej pracujesz na swoim tym TRUDNIEJ jest się kompletnie odciąć. Nawet jeśli wszystko co masz pilnego do zrobienia zrobisz. Nawet jeśli wszystko co masz do oddelegowania oddelegujesz. Nawet jeśli wyłączysz telefon, odejdziesz od komputera i odetniesz się od sieci zostaje… Twoja głowa.

Owszem fizycznie nie będziesz pracował. Będziesz mógł robić wszystkie fajne rzeczy na które sobie “zasłużyłeś”. Ale mentalnie gdzieś z tyłu głowy zawsze będziesz w pracy. Przez Twoją głowę często będą przelatywać myśli związane z firmą. Twój zespół może wyjść z pracy. Ty nie opuszczasz jej tak naprawdę nigdy!

Co więcej! Zauważyłem, że “odcięcie się” niejako robi miejsce na nowe rzeczy. W głowie rodzą się nowe pomysły i idee. To dodatkowo komplikuje sprawę bo grzechem byłoby takich rzeczy nie “złapać”. Sporo dobrych pomysłów wpadło mi do głowy podczas wypoczynku czy podczas uprawiania sportu (dotlenienie mózgu niewątpliwie pomaga)

4. Twórcza motywacja czy już stres

Budowanie biznesu to świetna przygoda. Potrafi nieźle nakręcić. Wciąga jak narkotyk. Z tego powodu ciągle towarzyszy mi rodzaj lekkiego ale ciągłego napięcia. To lekkie “ciśnienie”codziennie motywuje  do działania.

Ale czasem chciałbyś tej motywacji i tych emocji się pozbyć. Chciałbyś zwolnić i kompletnie wyluzować. I podobnie jak ciężko całkowicie wyjść z pracy tak równie ciężko pozbyć się tych emocji. Nie da się ich wyłączyć jak za naciśnięciem magicznego przycisku.

Aby nie zwariować musisz się tego nauczyć. Wyłączenie się, zejście na niższe obroty i pozbycie się tego napięcia wymaga trochę wysiłku i czasu.

5. Wolność iluzoryczna

Wolność to jeden z częstszych motywacji dlaczego ludzie zabierają się za biznes. Praca na swoim to “możliwość dowolnego dysponowania swoim czasem”. Tak? Owszem ale jednocześnie przez to, że “mentalnie zawsze jesteś w pracy” plus nieustannie towarzyszy Ci lekki (twórczy czy nie to już mało istotne) “stres i napięcie” powoduje, że z tej “wolności” jest dużo trudniej korzystać.

Po raz pierwszy zrozumiałem to organizując pierwszą miniemeryturę. Miałem czas i teoretycznie byłem wolny ale w głowie nadal byłem przykuty do miejsca i obecnych obowiązków. Wolności nie zyskujesz z momentem przejścia “na swoje”. Wolność musisz zrozumieć i musisz się jej nauczyć co znów kosztuje trochę wysiłku.

Często też przy okazji tematyki startupów pojawia się obraz plaży i palmy sugerując, że tak wygląda życie młodego przedsiębiorcy. To jedna z większych manipulacji. Owszem możesz pracować z dowolnego miejsca na świecie (wliczająca plażę). Ale jednocześnie wiedz, że własna firma to duże przywiązanie i obciążenie psychicznie.

W pracy “na etacie” masz mniejszą wolność fizyczną ale sporą psychiczną (ostateczną odpowiedzialność ponosi Twój szef lub właściciel firmy w której pracujesz). Pracując “u siebie” jest na odwrót. Masz większą wolność fizyczną ale dużo mniejszą psychiczną. Podsumowując elastyczność miejsca i czasu jest mocno iluzoryczna.

6. Ostatni gasisz światło

Budujesz zespół. Nie traktujesz ludzi jak niewolników. Jesteś uczciwy i szczery. Starasz się być prawdziwym liderem i inspiracją dla swoich ludzi. Odpowiednio delegujesz wszystkie zadania. Nie bawisz się w mikro zarządzanie. Twój zespół jest zmotywowany, ma przestrzeń do rozwoju i z chęcią realizuje powierzone mu zadania. Rozwija się i odnosi sukcesy. Masz “dream team”.

Nawet przy tak idealistycznym scenariuszu jest jedno “ale”. Zawsze coś pójdzie nie tak. I jeśli tak się stanie to na samym końcu to Ty ponosisz PEŁNĄ odpowiedzialność. Jesteś na końcu łańcucha pokarmowego. Jeśli zespół zawali jakiś kluczowy projekt, straci kluczowego klienta czy nie zrealizuje ustalonych celów to owszem poniesie tego swoje konsekwencje. Ale na końcu po dupie dostaniesz właśnie Ty. I to bez względu na to jak dobrych, odpowiedzialnych i zaangażowanych masz ludzi. Tak wygląda rzeczywistość.

Z mojej perspektywy to jest główna różnica między pracą “u siebie”, a pracą “u kogoś”. W pracy “u kogoś” to Twój szef (lub jego szef) ostatni gasi światło. Pracując “u siebie” robisz to Ty (i na końcu tak naprawdę nikt nie może Ci w tym pomóc)

7. Rozcieńczanie umiejętności

W „60 lekcjach” pisałem, że rozwijanie biznesu to prawdziwa szkoła życia. To cross fit dla mózgu. Uczysz się masy rzeczy z kompletnie różnych dziedzin. Od sprzedaży i marketingu przez zarządzanie po produktywność i cały obszar rozwoju osobistego. To prawda!

Jest jednak druga strona medalu. Równolegle z coraz większą wiedzą z różnych obszarów tracisz trochę swoją pierwotną tożsamość. A wraz z nią pewność siebie. Już sam nie wiesz w czym jesteś dobry. Jesteś dobry we wszystkim i w niczym. Przykładowo jeśli wcześniej byłeś zajebistym programistą to po kilku latach budowania biznesu nie będziesz już tego taki pewien. Do tego nie masz kogo zapytać o poziom swoich umiejętności. Ze swoją wiedzą i niewiedzą zostajesz prawie sam.

Pamiętaj zatem, że duża liczba tematów i dziedzin zaczyna coraz mocniej rozwadniać Ciebie i Twoje umiejętności. Tracisz część swojej tożsamości i wiedzy w czym jesteś naprawdę dobry.

8. Nierównowaga

Aby cieszyć się szczęściem i zdrowiem musisz utrzymać równowagę między “produkcją” (pracą), a “zapewnieniem produkcji” (odpoczynkiem). Na to drugie składa się m.in. regularny ruch, zdrowe odżywianie, odpowiednia długość snu, dobre relacje z rodziną i przyjaciółmi, odpoczynek i relaks. Znów to stan idealny o którym dużo się dzisiaj mówi. Tak dużo, że prawie dałem się przekonać, że to proste. Wstajesz, robisz co masz zrobić, a na koniec dostajesz zasłużony wypoczynek.

Ale zaraz zaraz! Mentalnie zawsze jesteś w pracy więc ten wypoczynek to nie tak od razu. Najczęściej jesteś tak zmęczony albo dla odmiany tak nakręcony, że na wypoczynek czy trening nie masz ani czasu ani ochoty. Rzeczywistość najczęściej przypomina sinusoidę. Raz równowaga jest ale innym razem możesz o niej tylko pomarzyć.

Okazuje się, że potrzebujesz cholernie dużo motywacji aby biznes rozwijać (czyli motywować się do pracy) i jednocześnie cholernie dużo motywacji aby go NIE ROZWIJAĆ (aktywnie odpoczywać). Równowaga jest kluczowa, a dużo prościej zachować ją pracując u kogoś niż u siebie.

9. Dochód pasywny

Biznes to droga do dochodu pasywnego. To droga aby nie sprzedawać wiecznie swojej pracy na godziny (i tak powiem to jeszcze raz. Samozatrudnienie to nie jest własny biznes).  Zamiast ciągle „pracować” musisz zacząć budować “system”. Coś co w przyszłości zacznie kręcić się samo bez Twojej fizycznej obecności. Coś co pozwoli Ci w pewnym sensie “zniknąć”.

Druga strona medalu jest taka, że 100% dochód pasywny nie istnieje. Nawet mając najlepszy “dream team” nadal będziesz potrzebny aby go utrzymywać. Im młodsza firma tym potrzebny będziesz więcej. Mogą minąć lata zanim zobaczysz pierwsze korzyści z budowanego systemu. Pamiętaj też o tym co pisałem wcześniej. Mentalnie zawsze będziesz w pracy przez co dużo trudniej będzie Ci zniknąć i cieszyć się z wypracowanej wolności.

Oczywiście to i tak lepsze niż sprzedawanie swojej pracy na godziny do końca świata i jeden dzień dłużej. Własna firma generuje po prostu więcej MOŻLIWOŚCI ale rzadko generuje 100% dochód pasywny.

10. Brak informacji zwrotnej

To jedna z mniej oczywistych wad! Pracując “u kogoś” jednym z zadań Twojego szefa jest dawanie Ci “informacji zwrotnej” co robisz dobrze, a gdzie musisz coś poprawić. Za dobrze wykonaną pracę dostajesz pochwałę. Za prace spieprzoną dostajesz reprymendę. Jest to jeden z podstawowych i jednocześnie kluczowych aspektów zarządzania zespołem. Ma on niebagatelny wpływ na motywację i morale. Jest też sposobem na rozwój.

Pracując “u siebie” zyskujesz sporo “wolności”. Już nikt nie daje Ci reprymend. Jesteś Ty jaśnie panującym szefem samego siebie. Niestety wraz z tą wolnością przestajesz też dostawać właśnie pochwały i informację zwrotną! Owszem da się bez tego żyć. Ale brak jasnej i klarownej informacji zwrotnej w długiej perspektywie rodzi wiele innych ciekawych konsekwencji. Informacji zwrotnej musisz zacząć szukać na zewnątrz (np. w wynikach firmy). Mając biznes raczej nie licz też na fanfary i słowa w stylu “wykonałeś naprawdę kawał dobrej roboty”.

Brak jasnej i klarownej informacji zwrotnej będzie rodził u Ciebie sporo wątpliwości i pytań czy na pewno to co robisz, robisz dobrze? Czy idziesz w dobrym kierunku?

Podsumowując mając swój biznes będziesz musiał wkładać dodatkowy wysiłek aby uzyskać informację zwrotną na temat siebie i swoich działań. Czasem może to być niezwykle trudne lub nawet frustrujące.

11. Najmądrzejszy w pokoju

Jeśli jesteś najmądrzejszą osobą w pokoju to znaczy, że jesteś w złym pokoju. Na pewno znasz to powiedzenie. Aby nie stanąć w miejscu musisz mieć z kim się “zmierzyć”. Musisz mieć swojego sparing partnera. Potrzebujesz mieć po prostu od kogo się uczyć. I to bez względu jak dużo masz motywacji czy jak świetny jesteś.

To kolejne ciekawe wyzwanie “na swoim”. Jak budowań zespół złożony z ludzi lepszych od siebie tak aby być dla nich jednocześnie liderem. Aby zespół chciał Cię słuchać i podążać za Twoją wizją. Jak otaczać się ludźmi od których możesz się cały czas uczyć. W pracy „u kogoś” to prostsze. W pracy „u siebie” to Ty musisz o to zadbać. Jeśli tego nie zrobisz może i będziesz „najmądrzejszy” ale jednocześnie staniesz w miejscu!

12. Pełna odpowiedzialność

Chciałeś to masz! Wraz z „pracą na swoim” przejmujesz PEŁNĄ odpowiedzialność za siebie i swoje życie. To największa zaleta. I jednocześnie największe wyzwanie.

Praca “u kogoś” jest o tyle prosta, że większość rzeczy masz podane na tacy. Najczęściej ktoś mówi Ci co masz robić. Mówi Ci czy robisz to dobrze czy źle. Mówi Ci co jest dla Ciebie sukcesem, a co porażką (feedback). I tak naprawdę za Ciebie ponosi pełną odpowiedzialność. Często widzisz też TYLKO wierzchołek góry lodowej (dlatego tak często osoby pracujące „u kogoś” mają wrażenie, że „zrobiłyby to lepiej niż ich szef” ale jednocześnie nigdy tego czegoś nie zrobią bo tak naprawdę nie widzą pełnego obrazu i brak im odwagi). Nie wspomnę już o odpowiedzialności za własną pracę, odpowiednią motywację i chęć do pracy.

Praca na swoim wymaga i odwagi i świadomości, że przejmujesz PEŁNĄ odpowiedzialność za swoje życie

13. ..plus kilka innych wszystkim chyba znanych wad..

Wyżej opisałem te najmniej oczywiste problemy. Tych oczywistych (często ukrytych jako zalety) jest dużo więcej:

  • możliwość większych zarobków – tak ale najczęściej po wielu latach budowania swojego produktu i marki
  • możliwość wybierania sobie klientów – to również w momencie gdy idzie Ci naprawdę dobrze. Na początku i tak nie możesz grymasić
  • praca w dowolnych godzinach – owszem sam decydujesz o swoim czasie ale i tak szczególnie na początku trzeba zapierdzielać dużo więcej niż na etacie
  • konieczna samodyscyplina i duża motywacja – bez tego daleko nie zajedziesz
  • brak stałego wynagrodzenia i ogólnie brak poczucia „bezpieczeństwa” – obok pełnej odpowiedzialności za swoje życie to jedna z tych „wisienek” pracy na swoim

Podsumowując

Praca „na swoim” nie jest dla wszystkich. Ma swoje wady i zalety. Nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów.  Nie daj się nabrać na marketingowe pieprzenie, że własna firma to SAMA słodycz i wolność „pod palmami”. To sporo dodatkowych problemów i wyzwań.

Oczywiście nadal zachęcam do przedsiębiorczości. Radzenie sobie z tymi nowymi problemami jest fajnym wyzwaniem. Nadal twierdzę też, że “praca u siebie” dużo bardziej rozwija, daje dużo więcej satysfakcji, zalet i MOŻLIWOŚCI W ŻYCIU niż praca u kogoś. Pod warunkiem, że masz głowę na karku. Pamiętaj też, że ZAWSZE jest druga strona medalu, a Ty widzisz TYLKO wierzchołek góry lodowej.

Skupiaj się na pozytywnych aspektach prowadzenia firmy ale miej z tyłu głowy te problemy (w pewnym momencie będziesz się musiał z niektórymi zmierzyć)

Jestem ciekawy jakie Ty dostrzegasz plusy i minusy takiego stylu życia?

PS. Wybacz trolujący tytuł i obazek. Nie mogłem się powstrzymać 😉

  • Tomek Jordan

    Kurde, mega dobry art. normalnie w sedno. te rozwodnienie itp. no jakbym siebie czytał

    • http://www.marcinmuras.com Marcin Muras

      Dzięki

      • Tomek Jordan

        napisz arta – jak taki model pracy znosi partnerka :) to będzie dobre :) a jeszcze lepszy będzie art gdzie takie kobiety są, co – wiedza co to jest ups/downs w startupie i kumają bazę i nie czekają tylko na wypłate z korpo 1-go.

  • http://zamieszkali.pl Arleta

    zgadzam się :) ale mimo wszystko nigdy nie zamieniłabym tego na etat, no chyba, że zostanę bez wyboru i na jakiś czas będę do tego przymuszona sytuacją (co mam nadzieję się nie zdarzy)

    • http://www.marcinmuras.com Marcin Muras

      Ja też nie :)

  • http://www.jakzarabiacpieniadze.com.pl/ Mateusz Kiszło [JZP blog]

    Dzięki. Na 100% udostępnię u siebie w stosownym momencie.

  • http://blog.ad3.eu/ Andrzej Kidaj – blog.ad3.eu

    Z kilkoma punktami sie zgodzę w 100% (np. brak równowagi czy mentalnie zawsze jestem w pracy). Inne zależą od charakteru samozatrudnienia. Ja nie mam i nie zamierzam budować zespołu, więc odpadają punkty z tym związane.
    Nie mam stresu. Prawdę mówiąc odkąd odszedłem z etatu ponad 6 lat temu ani razu nie miałem sytuacji stresowej związanej z pracą. Brakuje mi feedbacku (chociaż ten jest w pewnym sensie od klientów). A dochód pasywny? W tym co robię zawodowo – nie. Ale w międzyczasie (wbrew pozorom więcej pracuję, ale mam więcej czasu „w międzyczasie” bo nikt mnie nie rozlicza z każdej minuty a gdy nie ma zleceń, można się zająć własnymi tematami) robię inne rzeczy, które mogą ten dochód przynieść. Pracuję więcej, żyję mniej zdrowo, ale… jestem szczęśliwszy bo pracuję na siebie i swoją markę.

    I podobnie, jak inni, nie widzę swojego powrotu na etat. :)

    • http://www.marcinmuras.com Marcin Muras

      Dokładnie. To zależy od charakteru pracy na swoim, od charakteru danej osoby i od charakteru wcześniejszej pracy na etacie. Skrajność komentarzy do tego artykułu (w social mediach) pokazuje, że każdy ma trochę inny punkt widzenia na te tematy w zależności od własnych doświadczeń.

      Co do jednego się chyba wszyscy zgadzają – nikt kto „walczy na swoim” nie widzi siebie na etacie. Czytaj praca na swoim daje więcej szczęścia i satysfakcji niż na etacie. Mi również :)

      Ciekawy jest ten temat feedbacku. Owszem feedback dają klienci oraz wyniki firmy. Znam jednak osoby, którym najbardziej brakuje feedbacku osobistego. Doszli daleko i nie mają swojego mentora, który powie im po prostu „good job”.

      Trzymaj się.

  • Rafał Namieciński

    E tam. Ja nie widzę żadnych wad własnej firmy. Na etacie umarłbym i to już 1-szego dnia. I do firmy i do etatu trzeba zostać wychowanym. U mnie w domu zawsze dużo się działo, więc ja do życia potrzebuję tej biznesowej dynamiki. W Firmao mamy setki spraw dziennie a i tak czasem się nudzę 😀

    • http://www.marcinmuras.com Marcin Muras

      Wady, wyzwania, minusy – zwał jak zwał. Chodzi o to, że zawsze jest druga strona medalu. A to o czym piszesz = biznesowe ADHD :)

      • Rafał Namieciński

        Do dupy to jest wtedy jak normalny człowiek, (tj. bez ADHD) zamiast siedzieć na etacie jak u Boga za piecem to się weźmie za biznes i potem marudzi, że chciałby się wyłaczyć czasem, jakiś balans zachować, odpocząć, wziąć urlop, mieć poczucie bezpieczeństwa itp. 😀

        Kamili Cebulski w swojej książce „Biznes w kraju dziadów” bardzo celnie napisał, że biznes jest jak sport ekstremalny i nie każdy się do uprawiania sportów ekstremalnych nadaje.

  • Iga

    Bardzo trafne obserwacje, przynajmniej pokrywające się z moim doświadczeniem. Wiele tych punktów to nieoczywiste problemy, których nie da się zrozumieć, póki się tego nie przeżyje. Twój artykuł trochę otworzył mi oczy, bo żyłam w jeszcze jednym błędzie poznawczym, przekonana, że tylko mi takie rzeczy jak brak feedbacku czy brak spójności doskwierały.

    • http://www.marcinmuras.com Marcin Muras

      Dzięki.

  • Wojtas Jurkowlaniec

    +1

  • http://worknflow.pl Maciek

    Jeśli jesteś najmądrzejszą osobą w pokoju to znaczy, że jesteś w złym pokoju. – dzięki, nie znałem tego 😉

  • Piotr Basoovka

    Zadziwiająco bliskie rzeczywistości przemyślenia, które potwierdza codzienność polskiego przedsiębiorcy, a jednocześnie tak odjechane i trudne do zrozumienia gdy się komuś o tym opowiada :)

    • http://www.marcinmuras.com Marcin Muras

      Yep. Z naciskiem na trudne do zrozumienia jeśli nie przeżyłeś :)

  • Rafal Witaszek

    Bardzo ciekawe przemyślenia, szczególnie dla kogoś kto ma zamiar wstąpić do tego świata.
    W moim przekonaniu nie ma tu wyboru między dobrem (na swoim) i złem (u kogoś) tylko między tym kim się jest a kim się chce być i to czy mamy zamiar o to walczyć. Zarówno z jednej jak i z drugiej strony masz dobre i złe aspekty, ale z tym co jest ostatecznie lepsze jest jak z gustem każdy ma swój, a ostatecznie i tak „zawsze trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie płotu”

  • http://www.jakzarabiacpieniadze.com.pl/ Mateusz Kiszło [JZP blog]

    Dzięki, pójdzie udostępnienie na blogu.

  • http://www.bankowo.info/ Alicja

    Skąd ja to znam :) Nie wszystkie punkty mnie dotyczą ale po doświadczeniach pracy na etacie i prowadzeniu własnej działalności nawet z jej wadami wybieram pracę na swoim. Ja mam jeszcze jeden problem-pracuję w domu i niektórym wydaje się, że w każdej chwili mogą korzystać z mojej pomocy. Powoli uczę się odmawiać ale z moim charakterem nie jest to łatwe, niestety.

  • purbanp

    Celne spostrzeżenia, nieustanny obraz kreowany w mediach, że jak zalożysz firmę masz szansę stać się drugim Elonem Muskiem często prowadzi to zbyt dużej eufori w biznesie. A jednak sukces „bycia na swoim” przychodzi na samym końcu. Dzięki takim osobom jak Ty mamy możliwość weryfikacji czy naprawdę warto. Sam znajduje się w wygodnej sytuacji, stabilna praca w korporacji, brak odpowiedzialności a jędnak ciągła walka ze swoimi myślami, by spróbować pracy na swoim. Dzieki za art. i życze sukcesów.

    • http://www.marcinmuras.com Marcin Muras

      Dzięki :)

  • Pingback: webMASTAH.weekly.014 – webMASTAH()