wywiad-michal-bartyzel

Wywiad #2 – Michał Bartyzel z BNS IT – I help good teams become awesome ones

Wstęp

Hej. Tym razem rozmawiam z Michałem Bartyzelem. Michał jest konsultantem i trenerem Agile (ale jak sam mówi dobrze czuje się również w kodzie). Od 8 lat rozwija unikalną na Polskim rynku firmę szkoleniowo-doradczą BNS IT, która pomaga programistom i całym zespołom stawać się lepszymi i bardziej efektywnymi. Pracował prawie, ze wszystkimi największymi firmami IT w Polsce.

BNS IT obserwowałem praktycznie od początku istnienia. Michała poznałem osobiście całkiem niedawno. Mieliśmy okazję trochę pogadać o swoich doświadczeniach w biznesie. Wiedziałem, że częścią tych rewelacji muszę się z Wami podzielić. Czemu?

  • Po pierwsze Michał przeszedł niezłą szkołę biznesu i życia budując BNS IT. Wyciągnął z tego naprawdę dużo lekcji.
  • Po drugie wiedza i oferta BNS IT jest absolutnie unikalna. Bazuje na wiedzy eksperckiej dopasowanej następnie do kontekstu danego klienta. Taką wiedzę zbiera się latami.
  • Po trzecie Michał świetnie łączy biznes ze swoją pasją. Oprócz szkoleń pisze. I to dużo! Od wielu lat prowadzi bloga. Napisał książkę „Jak rozmawiać z klientem, który nie wie, czego chce„. Obecnie pisze dwie kolejne „Najlepsze strategie skutecznych programistów” i „Zarządzanie czasem dla programistów”.
  • Po czwarte i chyba najważniejsze. Brak „bigosu” w głowie. Michał ma naprawdę dużo rzeczy przemyślane i poukładane jeśli chodzi nie tylko o IT ale przede wszystkim o elementarne wartości, cele i priorytety w swoim życiu. Na pewno dostrzeżecie to czytając poniższy wywiad.

Start firmy

Jak zaczęła się Twoja przygoda z BNS IT i całą branżą IT?

Znalazłem na uczelni ulotkę, że pewna firma zatrudnia studentów na praktyki do zespołu programistycznego – OMD – Open-Minded Development (potem okazało się, że open-minded nie brzmi dobrze i nazwę zmieniliśmy na Zespół ds. Projektów IT Equilibrium).

Były tam hasła typu: wzorce projektowe, eXtreme Programming, Spring, Hibernate, które mnie jakoś przyciągnęły

Studiowałem informatykę na PŁ i na czwartym roku pomyślałem, że potrzebuję więcej praktyki i ta ulotka wpadła mi w ręce jako pierwsza.

 

Super! Pamiętam, że jakieś 10 lat temu byłem na rozmowie w Equilibrium. Też przyciągnęła mnie magia haseł o których wspominasz. Wtedy nie były one jeszcze tak popularne i wydawały się “innowacją”.

Zgadza się. O ile pamiętam pracowaliśmy na Hibernate 2.0 i Spring 1.0. TDD uczyliśmy się eksperymentując, a wzorców z GoF.

 

Co robiłeś przed BNS IT?

Studiowałem, byłem praktykantem w BNS IT, juniorem, seniorem – już nie pamiętam jak nazywaliśmy te etapy, a na końcu pracownikiem firmy FPL, w ramach, której działał zespół.

 

Czy BNS IT to Twój pierwszy biznes?

Tak, indywidualnej działalności gospodarczej nie liczbę 😉

 

Co skłoniło Cię (motywowało) do założenia własnej firmy?

Nigdy nic takiego nie robiłem, nikt w mojej rodzinie nie prowadził firmy, nie miałem o tym zielonego pojęcia. Myślę, że zmotywowała mnie ciekawość i wyzwanie. Ja jestem tak skonstruowany lubię się z czymś zmierzyć, a to było MEGA wyzwanie.

 

Jaka według Ciebie jest najlepsza motywacja aby robić takie rzeczy?

Trochę orientowaliśmy się w community. W tamtym czasie to było theserverside.com, jdn.pl, warszawa jug, blog Jacka Laskowskiego. Po tym, co robiliśmy i doświadczyliśmy w Equlibrium, wiedzieliśmy że mamy sporo do powiedzenia światu na temat software developmentu.

michal-bartyzel-bruce-leeŹródło: Google+

O firmie

Czym jest BNS IT?

Obecnie BNS IT to Michał Bartyzel, Paweł Wrzeszcz i Mariusz Sieraczkiewicz plus kilku luźno współpracujących freelancerów.

 

Czym wyróżniacie się na rynku?

Każdy z nas ma kilkuletnie doświadczenie techniczne jako programista oraz biznesowe jako współwłaściciel tworzonej od zera firmy. Równie dobrze czujemy się w kodzie, jak i w soft skillach. Przez ostatnie 8 lat pracowaliśmy z zespołami z prawie wszystkich największych firmy z Polsce, w różnych projektach i technologiach. Tworzymy metody pracy dla programistów i zespołów. Piszemy książki.

 

Jaka jest misja i wizja BNS IT?

We help good teams to be awsome ones 😉

 

Co jest dla Was najważniejsze?

Nasze rodziny i wzajemna współpraca.

 

Czuję, że rozwijacie firmę dbając o tak istotną i często pomijaną równowagę między życiem prywatnym i osobistym. Dobrze czuję?

Można tak to ująć. Dla mnie osobiście rozdział na życie prywatne i życie zawodowe to sztuczna dychotomia (podobnie jak rozdział na umysły ścisłe i humanistyczne, umiejętności techniczne i miękkie, development i refaktoring ;/ ). No bo jeśli istotnie żyję jednocześnie dwoma życiami i w każdym z nich chcę osiągać dobre rezultaty to muszę się zaangażować na 100%. I co? :)

Ja widzę to tak, że życie jest jedno. Funkcjonujemy w różnych kontekstach: zawodowym, prywatnym. Ale życie jest jedno, ja też jestem jeden. Trik polega na tym, że trzeba wybrać jakąś drogę i priorytety. Rzadko kiedy wartościowe rzeczy przychodzą bez trudu. Angażując się w jeden kontekst życia, znikasz innego i nie ma na to rady.

Pracując tak a nie inaczej, wiem że pewnych rzeczy, które chciałem osiągnąć, nie osiągnę. Właśnie ze względu na moje priorytety. Myślę, że umiejętność rezygnowania ze swoich celów jest dużo ważniejsza niż umiejętność ich osiągania. Dużo trudniej też jest rezygnować niż osiągać. Ale jeśli z czegoś nie zrezygnujesz, to czegoś innego też nie osiągniesz.

 

Jak BNS IT pozyskuje klientów?

Na samym początku był cold calling, projekty UE. Teraz najczęściej, kontynuujemy współpracę z klientami albo ktoś nas poleca.

 

Czyli przez te 8 lat zdążyliście wyrobić sobie “markę”, która procentuje?

Słowo honoru, że nie wiem. Nigdy nie zlecaliśmy badań rozpoznawalności marki. Na początku czytaliśmy, że większość firm upada w pierwszym roku. Potem, że duża część nie wytrzymuje do piątego. Przeszliśmy przez te progi i nawet tego nie zauważyliśmy. Dla firmy pięć lat to tyle co nic. Zapytałem kiedyś kolegę, który całe życie był budowlańcem a teraz produkuje żurki (bardzo smaczne) po jakim czasie zbudował sobie “markę”. Powiedział, że po dwudziestu latach. No, więc każda historia jest inna.

Po tej piątej rocznicy przestaliśmy zwracać uwagę na magiczne progi do osiągnięcia przez firmę. Robimy swoje. Wciąż działamy w tym biznesie. Myślę, że to wiarygodny wskaźnik marki.

 

A jak BNS IT pozyskuje współpracowników?

Poprzez relacje personalne najczęściej nawiązywane podczas konferencji. Chętnie również korzystamy z poleceń od obecnych współpracowników, którym ufamy.

 

Jak wyglądają Wasze działania marketingowe w branży i które są Twoim zdaniem najskuteczniejsze?

Piszemy książki, piszemy artykuły do magazynu Programista, piszemy blogi, występujemy na konferencjach, czasem wysyłamy newslettery.

Ze skutecznością marketingu jest podobnie jak ze skutecznością testów. Żadna metoda nie zbliża Cię nawet do 100%. Dopiero, gdy działają wszystkie na raz, regularnie przez odpowiednio długi czas, zaczynają przynosić oczekiwanych efekt.

 

Dokładnie tak jest. Wszystkie te działania wymagają jednak Waszego pełnego personalnego zaangażowania. Ciężko jest oddelegować napisanie książki czy dobrego artykułu. Jak udaje Wam się zatem godzić to z pracą szkoleniową?

Jeśli wiesz czego chcesz, okazje szukają cię same :) Kiedyś byłem pod dużym wrażeniem Anthonego Robbinsa. Ma on taki koncept, który nazywa NET = NoExtraTime. Chodzi o to, żeby robić praktyczny użytek ze wszystkiego, co się da, bez poświęcania dodatkowego czasu. Tak też zrobiliśmy.

Naszym podstawowym działaniem jest doradztwo i szkolenia. Ale szkolenie to ma jakiś przebieg, teoria, ćwiczenia. Przygotowując się do szkolenia robisz notatki. Po szkoleniu robisz retrospekcję i również notatki. Po jakimś czasie masz w głowie tyle materiału, że na pytanie w temacie możesz rozprawiać długo, treściwie i z sensem. Aż się prosi, żeby usiąść i napisać to na czysto. I tak powstaje książka :).

Moja książka Jak rozmawiać z klientem, który nie wie czego chce to materiał wypracowany podczas szkoleń i warsztatów ze zbierania wymagań. Ta którą piszę to materiał ze szkolenia Najlepsze strategie skutecznych programistów oraz Zarządzanie czasem dla programistów. Szkolenie kształtowało się do swojej finalnej formy przez kilka lat. Książką powstała łącznie w kilka tygodni. Po prostu usiadłem i przepisałem to, co miałem w głowie.

Inny przykład. Jestem u klienta i nagle wpada mi jakiś pomysł do głowy i dociera do mnie, że w kilku innych przypadkach zetknąłem się z podobnym zagadnieniem. I już jest artykuł na bloga albo do gazety. A ponieważ od ośmiu lat piszę raz w miesiącu albo częściej, to pisanie idzie mi dość szybko i raczej zrozumiale dla innych. A jeśli piszesz szybko i zrozumiale to książki pisze się również szybko i zrozumiale. I tak to się kręci :)

Ważna rzecz: kuj żelazo póki gorące. Jeśli już mam dobry pomysł na napisanie czegoś to robię to od razu. Jeśli to możliwe to już u klienta robię szybką notatkę albo mindmapę. A artykuł piszę tego samego dnia wieczorem, najczęściej w hotelu (piszę o tym Jak rozmawiać z klientem…, w rozdziale na temat prowadzenia spotkań). Potem te artykuły składają się na jakąś poważniejszą rzecz typu prezentacja, a prezentacje na szkolenie. Z artykułów pisanych przez kilka lat wydaliśmy książkę Eseje o efektywności programistów i mamy wstępny pomysł na Eseje o efektywności zespołów. Jeśli narysowałbyś teraz schemat blokowy z w/w akapitów to otrzymasz samonapędzające się cykle. NoExtraTime :)

Podkreślę jeszcze raz, bo wydaje mi się to ważne: uważnie i bez pośpiechu wybieraj sprawy, którymi chcesz się zająć, ale jeśli już je wybierzesz działaj teraz, natychmiast. Tak to już jest, że rzecz raz odłożona, potem odkłada się sama.

Co do tego personalnego zaangażowania. Kiedyś chcieliśmy to przeskalować i trenerzy współpracujący pisali w naszym imieniu. Szybko zaczęli działać na własny rachunek :)

Po za tym zrobiło się z tego zarządzanie, a nie praca merytoryczna, co mniej nam się podobało.

No, to może jeszcze jedna ważna wg mnie rzecz – czas. Również Robbins powiedział, że zazwyczaj przeceniamy to, co możemy osiągnąć w ciągu roku, a nie doceniamy tego, co możemy osiągnąć w ciągu dziesięciu lat. Małe rzeczy kumulują się z czasem. Grunt to wystarczająco długo utrzymać w miarę ten sam kierunek.

Rozwijanie firmy 

Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu tego typu firmy? Co stanowi największe wyzwanie czy problem?

Doprecyzujmy “tego typu firmy”. Jesteśmy firmą, która świadczy usługi specjalistyczne ściśle dopasowane do kontekstu klienta, gdzie kluczowym czynnikiem jest doświadczenie eksperckie, które zbiera się latami. Największym wyzwaniem jest w tym przypadku skalowanie się. Jeśli chcesz znaleźć osobę, która ma: odpowiednie doświadczenie, potrafi pracować z zespołami i jeszcze dobrze się z nią współpracuje, to takich ludzi jest naprawdę mało.

 

Czyli największym wyzwaniem są świetni ludzie, którzy pasowaliby do Was czy kultury firmy. Pocieszę Cię. Większość biznesów ma z tym problem :) Wspomniałeś o skalowaniu firmy. W kontekście tego, że jesteście właśnie mocno specjalistyczną firmą i świadczycie usługi “sprzedając swoją wiedzę na godziny tylko w hurtowych ilościach w postaci szkoleń”. Czy w Waszym przypadku jedynym sposobem aby “rosnąć” jest organiczne powiększanie zespołu?

Nie. Zajrzyj na Amazona i zobacz, która z książek IT sprzedaje się najlepiej. Fowler? Nie. Raczej Thinking in Java. Najlepiej i najszybciej skaluje się wiedza podstawowa, szkolenia certyfikowane, bo na to jest największy popyt. Ale my chcieliśmy pracować z zespołami, a nie budować dużą organizację.

 

Kto stanowi dla Was konkurencję? Czy może Wasza oferta jest tak unikatowa, że konkurencja nie stanowi problemu?

Ach ta dychotomia: konkurencja i niekonkurencja. W niektórych obszarach dostarczamy klientom unique value. W innym konkurujemy z innymi firmami. Tyle, że to nie jest takie czarno białe. Jeśli nagle masz ogromny projekt, którego sam nie udźwigniesz, to do kogo pójdziesz? Do konkurencji. Bo ich znasz, wiesz jak działają. Dziś to konkurencja, jutro współpracownicy, pojutrze znów konkurencja.

Staramy się nie skupiać za bardzo na konkurencji. Bo jeśli się na nią zapatrzysz, to zamiast rozwijać swoją unique value, reagujesz na to, co robi konkurencja. To niszczy biznes.

Robimy swoje najlepiej jak potrafimy, a na końcu i tak wybiera klient.

 

Czyli robiąc „swoje” realizujecie trochę nieświadomie „strategię błękitnego oceanu”. Świetnie! A co zrobiłbyś inaczej budując teraz BNS IT?

Mam trudność z tym pytaniem. Bo gdybym coś zrobił inaczej, to pewnie moja ścieżka potoczyła by się zupełnie inaczej. Dziś byłbym też w zupełnie innym miejscu niż jestem. I wcale nie mam pewności, czy było by to lepsze miejsce.

Być może nie zatrudniłbym paru ludzi, których zatrudniłem i nie podjął się paru projektów, których się podjąłem. Sądzę jednak, że przeszłe doświadczenia mnie ukształtowały i nie mam czego żałować.

 

Jasne. Nie ma czego żałować. Tego typu pytania są ważne bo pozwalają wyciągnąć pewne wnioski na przyszłość.

No to wniosek mógłby być taki. Wielkość firmy i przychód to bardzo słabe mierniki kondycji firmy. Może i oczywiste, ale ważne.

 

Jaka była Twoja największa lekcja?

A mogą być dwie?

  1. Zatrudniliśmy sprzedawcę, który nas oszukał. Nauczyło mnie to, że żaden sprzedawca nie przekaże klientowi istoty naszych usług tak dobrze jak my
  2. Druga lekcja to taka, że projekty finansowane z UE, to ciężka i ryzykowna przeprawa.

 

Czyli obecnie sprzedajecie swoje usługi sami. Czy jest jednak jakiś podział obowiązków czy każdy kto prowadzi szkolenia odpowiada za ich dopięcie od A do Z?

Każdy ogarnia swój temat od początku do końca. Niektóre czynności organizacyjne zlecamy. Jeśli temat angażuje nas wszystkich, to poszczególnymi zadaniami zajmuje się ten, kto akurat jest wolny.

 

Czy drugi raz nadal zbudowałbyś BNS IT czy może zająłbyś się czymś innym?

Zdecydowanie budowałbym. Z moimi wspólnikami. Własny biznes to długa i czasem niebezpieczna podróż. Lepiej wybierać się w nią w dobrym towarzystwie.

Michał

Co daje Ci prowadzenie BNS IT?

Łączę hobby z pracą, sam decyduję o tym, co robię, mam czas dla rodziny.

 

Jak i skąd uczyłeś się prowadzenia biznesu?

Niestety na własnych błędach i wciąż się uczę. Na początku jeździliśmy na szkolenia dla handlowców, po szkoleniu zapraszaliśmy ich do baru, zadawaliśmy nieskończoną ilość pytań, a potem testowaliśmy w naszej rzeczywistości.

Miałem przyjemność poznać prezesów i dyrektorów sprzedaży z naprawdę prężnych firmy. Mnóstwo osób nam pomagało i dzieliło się swoim doświadczeniem.

 

Czy Twoim zdaniem jest to trudne?

Technicznie bardzo proste. Emocjonalnie bardzo trudne. Możesz setki razy czytać o jakieś zasadzie prowadzenia biznesu, ale dopiera jak ta zasada kopnie Cię w tyłek, to na prawdę dociera do Ciebie o co w niej właściwie chodzi. Tyle, że to kosztuje czas, pieniądze i stres. Myślę, że nie ma innej drogi.

 

To fakt. Każdy z nas ma w głowie klamki do zrozumienia pewnych kwestii tylko, że są one od wewnątrz. Dopiero doświadczenie powoduje, że zaczynasz naprawdę rozumieć co inni próbują Ci przekazać w tych wszystkich książkach.

Dokładnie to miałem na myśli.

 

Kto Cię inspiruje czy masz jakiś wzór do naśladowania czy mentora?

Moi wspólnicy – Paweł ze swoją nieustanną mantrą “limit work in progress” i Mariusz ze swoim mindfullnesowym spokojem.

Moja teściowa, bo poradziła sobie z trudnościami duuuużo większymi niż nasze

Sławomir Lachowski w książce “Droga ważniejsza niż cel”

Ignacy Loyola – bo przy jego trzydziestodniowych “Ćwiczeniach duchownych”, dwudniowe szkolenie miękkie, to bułka z masłem

Mój promotor ze studiów, który nauczył mnie co to znaczy koncentracja na celu

Moja żona – mój mentor kompetencji miękkich

to chyba najbardziej wpływowi.

Może zdziwi Cię, że nie ma tu Buffetta, Welcha itp. Znam ich publikacje, ale nigdy nie widziałem w ich w akcji. A mnie inspiruje tylko jedna rzecz – gdy ktoś robi to, co mówi. Wymienione wyżej autorytety robią.

Świetnie, że masz wokół siebie tyle osób, które w jakiś sposób Cię kształtują. Większość ludzi nigdy nie zbudowała takich “miękkich zasobów” w postaci ciekawych i inspirujących ludzi. Tobie się udało więc absolutnie mnie nie dziwi, że inspirują Cię oni, a nie “wirtualni” bohaterowie książek.

 

Co było największym zaskoczeniem podczas rozwijania BNS IT w porównaniu z wyobrażeniem zanim zacząłeś to robić?

To, że rozwijanie firmy zajmuje dużo, dużo więcej czasu niż kiedykolwiek mi się wydawało.

 

Co jest według Ciebie kluczem do odniesienia sukcesu w biznesie i w życiu?

Jednoznaczna i mierzalna definicja pojęcia “sukces w biznesie i życiu”.

Zabawne, ale przeprowadziłem kiedyś parę wywiadów takich jak ty ze mną. Również zadawałem pytanie o klucz do sukcesu i każdy dawał inną odpowiedź. Dopiero potem uświadomiłem sobie, że masa, ale to masa ludzi nie wie, czego właściwie chce i frustruje się, że tego nie osiąga.

Wydaje im się, że chcą pieniędzy, lepszej pracy, sukcesów, napisania książki. Ale gdy już to osiągają, to światła reflektorów gasną i zostają sami z takim niepokojącym uczuciem, że powinni być w innym miejscu niż to, w którym akurat byli.

Nie zrozum mnie źle. W/w rzeczy są ważne i potrzebne. Ale to jest podobnie jak z kodem, jeśli craftujesz kod dla samego craftowania, to na releasie jest on wykraftowany, ale mija się z biznesem i nie dodaje wartości. To pomieszanie priorytetów.

No właśnie. Dlatego zadaję to pytanie. Ogromna większość ludzi nie tylko nie wie co jest kluczem do sukcesu ale co gorsza nigdy nie zdefiniowała czym dla nich ten sukces jest. Większość “domyślnie” przyjmuje, że sukces = pieniądze. A tak nie jest.

 

Idąc dalej tym tropem. Co w związku z tym jest dla Ciebie definicją sukcesu (jednoznaczną i mierzalną)?

W pewnym momencie dotarło do mnie, że pewnych celów nie osiągnę. Nie wystarczy mi na nie po prostu czasu. Zacząłem myśleć w dużo szerszym kontekście, że to co ja teraz się nauczyłem przekażę swoim dzieciom i w dorosłym życiu wystartują z dużo wyższego poziomu niż ja startowałem. Nie mówię o kasie, tylko o setupie mentalnym.

Uważam, że owo przekazywanie odbywa się przez przykład, nie przez pouczanie. Jeśli w kończącym się dniu działałem tak, żeby pokazać jak moim zdaniem powinno się działać, to dodałem +1 do swojego success score.

Dalej, uważam, że w życiu nie chodzi o to, aby osiągać cele. To ważna umiejętność, ale jest coś więcej. Myślę, że chodzi o to, aby żyć według wartości. Cel od wartości różni się tym, że cel osiągasz, zdobywasz, a potem zastanawiasz się “ok, i co dalej?”. Wartości to rzeczy, które cię przekraczają, pewien ideał, do którego zmierzasz. Moje wartości to: Bóg, rodzina, praca, a w śród tych głównych jest więcej bardziej elementarnych. Jeśli podejmuję decyzje, zwłaszcza te trudne w zgodzie z wartościami, to znów +1.

Piszę o tym, żeby uniknąć pytania o osiągnięcia, które świadczą o sukcesie, bo osiągnięcia o niczym nie świadczą. Myślę, że osiągnąłem sporo wartościowych rzeczy i jestem z tego bardzo dumny, ale podam Ci przykład. Jakiś czas temu zabrałem swoją córkę na JUGa. Ja słuchałem wykładu o Mongo, a ona oglądała Świnkę Peppę. W pewnym momencie moja córka, dyskretnym szeptem na pół sali powiedziała: “Tatusiu, kocham cię”. To było więcej warte niż wszystkie książki i artykuły, które napisałem.

No tak. Takie rzeczy potrafią w ułamku sekundy uświadomić co jest naprawdę ważne. Fajnie też, że działasz z najważniejszym „drogowskazem” jakim są wartości. Ja to nazywam „konstytucją życiową”.

 

A propo wywiadów. Po co je robiłeś i co się dzieje z tym tematem?

Bo chciałem się dowiedzieć, jak odnieść sukces w życiu i biznesie :)

Ciekawe jak wiele jest różnych motywacji. Ja robię to bo jestem autentycznie ciekawy odpowiedzi na te pytania. Zawsze brakowało mi takich rozmów bo zwykle nie ma na nie ani miejsca, ani czasu. W książkach można przeczytać tylko o tych „największych” firmach i ludziach. A te historie blisko nas są cholernie ciekawe i kształcące.

Jaką jedną najważniejszą radę czy lekcję dałbyś osobie, która myśli o własnym biznesie?

Lepiej mieć 10% czegoś konkretnego niż 100% świetnych, ale niezrealizowanych pomysłów.

Przyszłość

Jakie masz plany i cele osobiste czy zawodowe na najbliższy czas?

Wydać książkę n.t. efektywności programisty, skoncentrować działanie firmy, bardziej zaangażować się w działalność community.

 

Zacne plany :) Dzięki za rozmowę.

Dzięki.

Podsumowanie

Wiedziałem, że rozmowa z Michałem będzie prawdziwą „petardą” :)

Na koniec spróbowałem zebrać naszą rozmowę do kupy i wybrać najważniejsze dla siebie lekcje.

  • Jak ważna jest siła nawyku i motywacji „Grunt to wystarczająco długo utrzymać w miarę ten sam kierunek”
  • Co może dawać własny biznes „Łączę hobby z pracą, sam decyduję o tym, co robię, mam czas dla rodziny”
  • Że biznes to nie przelewki „To, że rozwijanie firmy zajmuje dużo, dużo więcej czasu niż kiedykolwiek mi się wydawało.”
  • Jak ważny jest główny cel „Zacząłem myśleć w dużo szerszym kontekście, że to co ja teraz się nauczyłem przekażę swoim dzieciom i w dorosłym życiu wystartują z dużo wyższego poziomu niż ja startowałem. Nie mówię o kasie, tylko o setupie mentalnym.”
  • Jak ważne są wartości w życiu „Wydaje im się, że chcą pieniędzy, lepszej pracy, sukcesów, napisania książki. Ale gdy już to osiągają, to światła reflektorów gasną i zostają sami z takim niepokojącym uczuciem, że powinni być w innym miejscu niż to, w którym akurat byli. […] Myślę, że chodzi o to, aby żyć według wartości.”
  • Aby zacząć działać „Lepiej mieć 10% czegoś konkretnego niż 100% świetnych, ale niezrealizowanych pomysłów.” i robić to szybko „kuj żelazo póki gorące. Jeśli już mam dobry pomysł na napisanie czegoś to robię to od razu.”

Oczywiście każdy z Was znajdzie w tym tekście pewnie sporo innych lekcji dla siebie. Do czego zachęcam :)

Gdzie możecie złapać Michała:
Blog
LinkedIn
Twitter
Helion
BNS IT

 

Jeśli artykuł był dla Ciebie ciekawy podziel się nim z innymi.