wywiad-adam-warski

Wywiad #1 – Adam Warski z SoftwareMill – Jak zdalnie rozwijać software house nadal realizując swoje programistyczne pasje

Czemu wywiady?

Na początek kilka słów czemu zdecydowałem się na tego typu rozmowy.

Rozwijanie własnej firmy to co najmniej dwie różne rzeczywistości. Z jednej strony to niesamowita, fascynująca przygoda. Motywuje i daje pozytywnego „kopa”. Z drugiej strony to niesamowita liczba demotywacji w postaci wyrzeczeń, porażek i lekcji jakie trzeba przyjąć na klatę! To jak walka dobra ze złem.

Problem w tym, że to mój wąski punkt widzenia. Skażony własnymi przygodami z rozwijaniem firmy. W praktyce każda historia jest inna i na swój sposób niepowtarzalna. Byłem tych różnych historii ciekawy! Chciałem poznać tego czego na pierwszy rzut oka nie widać. Właśnie tam „za kulisami” ukryte jest „mięso” czyli najlepsze lekcje i wnioski.

Będę rozmawiał z osobami, które działają w branży IT (np. prowadzą software house’y, firmy szkoleniowe IT itp.) lub szerzej w branży technologicznej (np. prowadzą startupy technologiczne). Pytam m.in.:
– jak zaczęli przygodę ze swoją firmą?
– co ich motywowało do założenia biznesu?
– co stanowi dla nich największe wyzwanie?
– skąd czerpią naukę i motywację?
– co daje im prowadzenie firmy i czemu robią to co robią?
– czym jest dla nich sukces i co jest według nich kluczem do tego sukcesu?
– czego się nauczyli i jaka jest dla nich najważniejsza lekcja?
– jakie mają największe sukcesy i porażki?
– jakie mają cele i plany na przyszłość?

Tak wiem. Pytania są banalne :) Mimo wszystko dla mnie ciekawe. Mam nadzieję, że rozmowy przybliżą wam trochę przedsiębiorczość w IT, a może będą nawet motywacją do własnych działań.

Wstęp czyli kilka słów o Adamie i SoftwareMill

Rozmawiam z Adamem Warskim, który jest współzałożycielem 30+ osobowego software house’u SoftwareMill (SML). Firma działa na rynku od 6 lat i została założona przez 4 osoby. Ich poczynania (całkowicie z zewnątrz) obserwowałem od jakiś 2 lat. SML zainteresował mnie z kilku powodów:

  • Po pierwsze cała firma zorganizowana jest zdalnie (podobnie jak UpMenu).
  • Po drugie zespół SML to „śmietanka” specjalistów. Większość osób nie tylko prowadzi własne blogi technologiczne ale czynnie występuje konferencjach również tych międzynarodowych. Jak sami wyliczyli średnio raz w tygodniu ktoś z firmy udziela się na jakimś wydarzeniu.
  • Po trzecie firma oprócz Javy stawia również na Scalę (co nadal jest dosyć egzotyczne). SML jest też organizatorem konferencji Scalar (jak się potem dokopałem bo sam Adam się nie pochwalił Adam jest na pierwszym miejscu w Polsce wśród programistów Scala na Githubie).
  • Po czwarte w 2015 roku obroty firmy wzrosły o 200%, a w rankingu ComputerWorld wylądowali na 39 miejscu wśród software hourse’ów w Polsce.

Koniecznie chciałem pogadać z Adamem jak to wszystko się zaczęło i jak rozwój SoftwareMill wygląda z jego perspektywy.

confitura confitura2

Źródło: https://www.facebook.com/SoftwareMill

Wywiad

Start firmy

Jak zaczęła się Twoja przygoda z SoftwareMill (SML) i całą branżą IT?

Przygoda z branżą IT zaczęła się dużo wcześniej niż SoftwareMill, zależnie od tego jak liczyć, od wczesnej podstawówki (hobbystycznie), lub od 3 roku studiów (komercyjnie), kiedy to zacząłem od miesięcznych praktyk stacjonarnych w Krakowie. Była to moja pierwsza i jak na razie ostatnia praca w biurze. Potem pracowałem już tylko zdalnie: najpierw w JBossie (obecnie część RedHata), później jako programista w Level N Consulting.

Czy SML to Twój pierwszy biznes?

SoftwareMill jest moim pierwszym biznesem, ale też raczej moim głównym celem nie było nigdy założenie i prowadzenie firmy, zawsze przede wszystkim byłem (i, mam nadzieję, jestem) programistą.

Co skłoniło Cię czy motywowało do założenia własnej firmy?

Tak jak pisałem zakładanie firmy nie było moim głównym celem, główną siłą sprawczą byli tutaj chyba koledzy, z którymi potem razem założyliśmy SoftwareMill. Ważną rolę odegrała też niewątpliwie dotacja z POiG 8.1, którą dostaliśmy na system obiegu dokumentów. Projekt nie załapał (jak wiele startupów), ale firma została – co prawda z innym profilem działalności niż się spodziewaliśmy – bo jako firma usługowa, a nie startup. Najwyraźniej, tworzenie oprogramowania na zamówienie idzie na dużo lepiej niż sprzedaż systemu do obiegu dokumentów.

A co motywowało do tego kolegów?

Chyba to co motywowało nas wszystkich to chęć zrobienia czegoś przydatnego, swojego i po swojemu. A że mieliśmy szansę zrealizować te cele w obszarze który nas wszystkich interesował – informatyka – to spróbowaliśmy swoich sił w ubieganiu się o dotację.

Czyli można powiedzieć, że jesteście żywym przykładem, że jednak fundusze europejskie z działania POiG 8.1 nie poszły na marne? Firma w końcu przetrwała i prężnie się rozwija?

W pewnym sensie, na pewno. Gdyby nie fakt otrzymania dotacji, nie założylibyśmy pewnie firmy (chociaż, kto wie). Z drugiej strony, od początku finansowo musieliśmy sobie radzić sami, bo wypłaty dotacji bardzo się opóźniały, ale oczywiście dodatkowe fundusze na start firmy zawsze się przydają.

Uczenie się na błędach to jedna z ważniejszych rzeczy w biznesie. Jak myślisz co było główną przyczyną, że projekt systemu na obieg dokumentów się nie powiódł?

Cały czas wydaje mi się że od strony technicznej i użytkowej system był jak najbardziej w porządku. Moim zdaniem polegliśmy na marketingu i sprzedaży. Zajęliśmy się tym, na czym się dobrze znamy: programowaniu, dużo gorzej ze stroną biznesową, co było bardzo dobrze widać w wynikach finansowych. Niestety nawet świetnie napisany, przemyślany system się sam nie sprzeda. Powiedziałbym nawet, że jakość wykonania jest niestety, nie nawet na drugim, ale raczej na trzecim planie.

Firmę zakładaliście w 4 osoby. Możesz powiedzieć trochę kto to jest oraz jak dzielicie się pracą i odpowiedzialnością?

Firmę zakładaliśmy z Tomkem Szymańskim – który cały czas pełni rolę formalnego prezesa, Janem Zborowskim i Pawłem Wrzeszczem. Z Tomkiem i Pawłem zajęliśmy się programowaniem, Jan stroną administracyjną i finansową. Każdy chyba był z tego podziału bardzo zadowolony i robił to na czym zna się najlepiej. Osobiście bardzo się cieszę że nie muszę, na przykład, zgłębiać “ciekawostek” polskiego prawa podatkowego i spółek handlowych.

Wiele firm upada bo założyciele po jakimś czasie nie mogą się dogadać lub zmieniają się ich cele życiowe. Działacie już wspólnie 6 lat. Jak radzicie sobie z tego typu problemami?

Cele czasami się zmieniają, to fakt, między innymi dlatego zostało nas obecnie 3 właścicieli z oryginalnych 4, ale chyba całkiem dobrze sobie z tą zmianą poradziliśmy. Przypuszczam że kluczowy może być tutaj fakt że znaliśmy się już wcześniej ze szkoły czy studiów, wiedzieliśmy czego się po sobie spodziewać, więc i rozwiązywanie problemów przyszło łatwiej.

O firmie

Czym jest SoftwareMill? Czym wyróżniacie się na rynku?

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać że SoftwareMill to software house jakich wiele. Są moim zdaniem jednak dwie istotne różnice. Pierwsza jest to organizacja wewnętrzna firmy, tak zwana “płaska struktura”. Każdy pracownik jest u nas na stanowisku prezesa, każdy ma pełen wgląd w aktualną sytuację finansową firmy, umowy z klientami, każdy może podejmować decyzje – ale też brać za nie odpowiedzialność. Na pierwszy rzut oka jest to wyróżnik tylko dla pracowników – jednak wydaje mi się, że rzutuje też istotnie na współpracę z klientem. Osoby pracujące w projekcie są z nim dużo bardziej związane, bo często prowadzą projekt od “pierwszego kontaktu”, przez negocjacje umowy, aż po wykonanie. Znacznie uproszczone są też ścieżki komunikacyjne, klient może się zwrócić do osób z którymi pracuje na co dzień w kwestiach technicznych, merytorycznych jak i biznesowych.

Drugim aspektem, który chcielibyśmy żeby nas wyróżniał, to jakość tworzonego oprogramowania. Jak dobrze wiemy różnie z tym bywa – codziennie stykamy się z wieloma niedopracowanymi systemami, czy to w urzędach, bankach (również tych internetowych), czy też przy tak spektakularnych porażkach jak przy ostatnich wyborach. Dlatego też nie konkurujemy ceną, ale profesjonalnym podejściem i jakością.

Ostatnio zastanawialiśmy się też – całą firmą, jak to mamy zwyczaju przy ważnych decyzjach – jak można by zwięźle sformułować misję naszej firmy. Pozwolę sobie zacytować całość, myślę że tak będzie łatwiej niż przepisywanie tego samego na inny sposób:

“On one side, our aim is to create the best place to work for true engineers. We want to show that it is possible to build a place were you work with colleagues, not coworkers, with a flat organisation structure, self-organizing teams, challenging projects and reasonable use of new technologies.

On the other, we want to deliver software that matters to our business clients. We build on the traditional engineering work ethics and values, which translate directly to the quality of our systems, helping the client discover their true needs.”

www.wysokiniski.com | www.fb.com/wysokiniski
www.wysokiniski.com | www.fb.com/wysokiniski

Źródło: https://softwaremill.com/2015-in-numbers/

Transparentność (płaska struktura) i najwyższa jakość to świetne wyróżniki. Budują profesjonalizm, autentyczność i zaufanie nie tylko wśród pracowników ale jak wspomniałeś również wśród klientów. Czy płaska struktura oznacza, że macie w firmie pełną demokrację czy nawet holokrację tzn. wszystkie decyzje podejmujecie wspólnie? Każda firma musi mieć przecież lidera i osoby, które ostatecznie odpowiadają za podjęte decyzje. Jak sobie z tym radzicie?

Na szczęście nie wszystkie decyzje podejmujemy wspólnie, taki tryb pracy sparaliżowałby chyba jakąkolwiek pracę. Głosowania i rozmowy w gronie całej firmy dotyczą tylko spraw najważniejszych i dotykających wszystkich; na przykład kwestie finansowe. Sprawy bardziej “codzienne” staramy się załatwić w jak najwęższym gronie – czy to w ramach projektu, czy też w ramach grupy osób zainteresowanych danym tematem, albo nawet osobiście (np. zakup monitora czy oprogramowania). Na ogół każdy ma coś do powiedzenia na każdy temat, ale jak trzeba przedstawić konkretne propozycje i argumenty, “zająć się” daną sprawą, to na ogół zostaje dużo mniejsza grupa, która jest w stanie sprawnie opracować zwięzłą propozycję.

Liderów w różnych obszarach wydaje mi się że mamy, ale nie są to osoby wybrane “z góry”, raczej przez “selekcje naturalną” . Oczywiście prawnie za decyzje odpowiadamy my jako właściciele; natomiast wewnątrz w firmie każdy odpowiada za decyzje podjęte przez siebie.

Jak SML pozyskuje klientów i współpracowników? Jak wyglądają Wasze działania marketingowe w branży i które są Twoim zdaniem najskuteczniejsze?

Każdy klient to inna historia, więc ciężko tutaj wyciągnąć jakiś ogólny przepis. Na pewno dużo dają nam działania w społeczności. Wiele z nas albo często występuje na konferencjach, dzieląc się swoją wiedzą techniczną, albo organizuje konferencje czy też lokalne spotkania. Myślę że pokazujemy w ten sposób że faktycznie znamy się na tym co robimy, i czasami takie kontakty techniczne, bywa że po dłuższym czasie, skutkują jakimś kontaktem biznesowym.

Zaczęliśmy specjalizować się też w jednym z języków programowania, Scala, którego popularność dość szybko obecnie rośnie, i zwłaszcza tutaj taki “marketing techniczny” przynosi dobre skutki.

Rozwój firmy

Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu tego typu firmy? Co stanowi największe wyzwanie czy problem?

Najtrudniej na pewno jest zacząć i pozyskać paru pierwszych klientów, zacząć wyrabiać sobie markę. Konkurencja jest dużo więc mimo sporego zapotrzebowania na usługi IT, nie jest wcale tak łatwo. Zresztą jest to dla nas ciągłe wyzwanie – mimo że firma istnieje już 6 lat, cały czas trzeba się starać aby nie zostać w tyle (technologia szybko posuwa się do przodu) i walczyć o rozpoznawalność firmy.

A jak już pozyskacie klienta to co stanowi przeważnie największe wyzwanie czy problem?

Problemy oczywiście są różne, ale chyba u każdego klienta to jest co innego, ciężko mi znaleźć jakąś wspólną część.

Co zrobiłbyś inaczej budując teraz SML? Jaka była Twoja największa lekcja?

Na pewno wiele “mniejszych” rzeczy po drodze bym zrobił inaczej, ale nie wydaje mi się żebym jakoś fundamentalnie inaczej próbował budować firmę. Zresztą, jestem tylko jednym z założycieli, i raczej zajmuje się bardziej kwestiami technicznymi; jeżeli chodzi o większość pomysłów organizacyjnych to nie wychodziły one ode mnie. Tak na przykład, wprowadzenie tzw. “SML 2.0”, czyli płaskiej struktury firmy, uważam za najlepszy nasz pomysł (chociaż niestety nie mój).

Chciałem zajmować się programowaniem, i nadal się tym głównie zajmuje (mimo rosnącej liczby e-maili które muszę wysyłać), więc tutaj bym raczej nic nie zmieniał.

Adam

Co daje Ci prowadzenie SML?

Przede wszystkim pracę, którą lubię, i na której kształt mam całkiem spory wpływ (co jest istotną różnicą w stosunku do “zwykłej” pracy w biurze). Do tego sporo satysfakcji z tego, że – jak na razie – udaje się budować firmę, w którą ludziom chce się angażować i na której im też zależy.

Czyli rozwijasz firmę realizując jednocześnie swoją największą pasję? To chyba najlepszy sposób aby robić coś wystarczająco długo z odpowiednio dużym zaangażowaniem?

Nie wiem czy jest to najlepszy sposób, przypuszczam że można angażować się w pracę i mieć również inne pasje, ale w moim przypadku komputery to zdecydowanie moje “hobby” również poza pracą.

Jak i skąd uczyłeś się prowadzenia biznesu?

Nie uczyłem się, może dlatego jak na razie jakoś nam idzie ;). Chociaż i rodzina zajmuje się biznesem, więc może chcąc nie chcąc jakoś to i na mnie przeszło, mimo że nigdy nie deklarowałem się jako potencjalny biznesmen, i też takim się specjalnie nie czuję.

Ale tak jak pisałem wyżej, sprawami administracyjno-księgowymi zajmowałem się i zajmuję w bardzo ograniczonym stopniu, a wiem że jest to bardzo czasochłonne, do tego napotyka się sporo absurdów i przeszkód prawnych, które potrafią skutecznie utrudnić życie. Dzięki temu że założycieli było 4, podzieliliśmy się obowiązkami według swoich kompetencji i upodobań i każdy zajął się tym, co mu najlepiej wychodzi.

A patrząc na wszystkich założycieli. Jakie cechy są Twoim zdaniem najważniejsze aby skutecznie rozwijać firmę jak Wasza?

Chyba umiejętne połączenie różnych cech. Każdy z nas ma swoje mocne i słabe strony, przez co zadania rozkładają się według kompetencji i upodobań.

Co było największym zaskoczeniem podczas rozwijania SML w porównaniu z wyobrażeniem zanim zacząłeś to robić?

Sprawy przybierają na ogół zupełnie nieoczekiwany obrót, tak że nie jestem w stanie przewidzieć sytuacji za miesiąc-dwa, tak więc nie staram się tego robić, ani też budować sobie specjalnych wyobrażeń. Mniej też wtedy przykrych niespodzianek.

A co było właśnie taką najbardziej niemiłą niespodzianką?

Na pewno niemiłą niespodzianką było niepowodzenie na dłuższą metę naszego produktu – systemu do obiegu dokumentów, o którym już wspominałem. We własny projekt wkłada się zawsze dużo pracy i energii i szkoda, jak nie zdobywa większego zainteresowania.

Jaką jedną najważniejszą radę czy lekcję dałbyś osobie, która myśli o własnym biznesie?

Nie wiem czy nadaj się do dawania dobrych rad, ale jak już, to pewnie bym powiedział tylko tyle żeby spróbować, zwłaszcza jak jest się jeszcze w miare młodym, potem będzie już tylko trudniej.

Czy praca to Twoje całe życie czy jednak starasz się trzymać równowagę? Jak wygląda Twoje życie poza firmą?

Mam nadzieję że jakoś tę równowagę udaje mi się utrzymywać. To pewnie trzeba by się zapytać Żony i dzieci jak mi to wychodzi! Ale na pewno praca w domu tutaj pomaga: z jednej strony dużo czasu zaoszczędzam np. na dojazdach, który mogę poświęcić albo rodzinie, albo – jak trzeba – na pracę. Z drugiej strony, ponieważ jestem w domu, łatwiej mi chyba uczestniczyć w życiu rodzinnym, choćby przy takich codziennych sprawach jak wspólny obiad czy powrót dzieci z przedszkola.

adam-hello-chefs

Źródło: https://www.facebook.com/SoftwareMill

Przyszłość

Jakie masz plany i cele osobiste czy zawodowe na najbliższy czas?

Tak jak mówiłem wyżej staram się specjalnie nie planować, bo i tak na ogół wychodzi inaczej, mam tylko nadzieję że nadal będę miał okazję programować, oczywiście w SoftwareMillu.

Czyli zawodowy plan jest “robić dalej to czym się pasjonujesz w SML” :)

Jak najbardziej. Informatyka specjalizuje się coraz bardziej, zawsze jest jakiś nowy obszar do poznania.

A jako SoftwareMill? Gdzie chcecie być za jakiś czas? Macie pewnie jakąś strategię i plany.

Oczywiście – przede wszystkim realizować wizję rozwoju naszej firmy: tworzyć najlepsze miejsce do pracy dla programistów, i dostarczać klientom oprogramowanie, które będzie dla nich przynosiło jak największą wartość. A jako że jesteśmy firmą głównie programistów, technologia szybko się rozwija, więc na pewno dobrze jak byśmy mieli szansę pracować przy projektach gdzie moglibyśmy korzystać z najnowszych osiągnięć informatyki.

Dzięki Adam za rozmowę!

Podsumowanie

Historia Adama pokazuje mi, że można rozwijać własny biznes nadal realizując swoją pasję. Powiem szczerze, że większość osób prowadzących biznes nie ma takiego komfortu i w którymś momencie w jakimś stopniu porzuca swoją pasję przy nawale innych tematów. Oczywiście ten model sprawdzi się tylko w przypadku gdy mamy zaufanych wspólników, którzy ogarną resztę obszarów. Zaufanie jest tutaj kluczowe. Jak to powiedział Adam „znaliśmy się już wcześniej ze szkoły czy studiów, wiedzieliśmy czego się po sobie spodziewać”. SoftwareMill jest też fajnym przykładem, że fundusze europejskie jednak nie poszły na marne. Mimo niepowodzenia pierwszego projektu nie poddali się i dalej rozwijają swój biznes. Większość firm pieniądze z Unii „przejadło” i nie zdołało znaleźć dla siebie nowej formuły. Trzymam kciuki za dalszy rozwój SML i utrzymanie największych zalet firmy jak transparentność, praca zdalna i pełen profesjonalizm.

Gdzie możecie złapać Adama:
Blog
LinkedIn
Twitter
SoftwareMill
Konferencja Scalar

 

Jeśli rozmowa była dla Ciebie ciekawa podziel się nią z innymi :)