informatyczne eldorado 11

Informatyczne eldorado #2 – Problemy i wyzwania w branży IT

O cyklu

Czytasz część 2 całego cyklu artykułów o informatycznym eldorado w Polsce. Polecam wszystkie artykuły:
Część 1 – zarobki w branży IT
Część 2 – problemy i wyzwania w branży IT
Część 3 – 10 mitów na temat zarobków w branży IT
Część 4 – 10 porad dla programistów zakładających własny startup
Część 5 – Higiena pracy przy komputerze – jak nie zrobić sobie krzywdy

Wstęp

W poprzednim artykule http://www.marcinmuras.com/informatyczne-eldorado-czesc-1-zarobki-w-branzy-it opisałem jak wyglądają zarobki w branży IT oraz z czego wynikają. Potwierdziłem eldorado.

Nic nie trwa jednak wiecznie. Nie ma branży, która nie borykałaby się z jakimiś wyzwaniami. W tym artykule rozprawiam się z kilkoma największymi problemami i wyzwaniami, które moim zdaniem już dotykają lub za chwilę będą dotykać naszej branży.

Brak pracowników

To jeden z najczęściej powtarzanych problemów. Oczywiście z punktu widzenia naszej branży „taki problem to nie problem”. Zapewnienie odpowiedniej liczby pracowników i utrzymanie tempa rozwoju będzie jednak sporym wyzwaniem (o czym piszę dalej)

Spadająca konkurencyjność cenowa

Wynagrodzenia w Polsce rosną. W branży IT szybciej niż gdziekolwiek indziej. Nasza konkurencyjność cenowa spada. Oznacza to, że niebawem możemy nie być już tak „ciekawym” i konkurencyjnym rynkiem jak dotychczas. Zachód może zacząć kupować swoje usługi gdzie indziej.

Już teraz powinniśmy więc budować konkurencyjność bazując na innej propozycji wartości (UVP – Unique Value Proposition). Tym UVP może być wyższa jakość (która bazuje na już zbudowanej marce polskich specjalistów IT) połączona ze stabilną gospodarką (mniejsze ryzyko inwestycyjne), większą wydajnością, kreatywnością czy szeroko rozumianą innowacyjnością.

Polskie firmy mogą mieć problem

Ze względu na wysokie zarobki w IT, Polscy (biedniejsi) pracodawcy mają problem (i będą mieć coraz większy), ze znalezieniem i zatrudnieniem u siebie wysokiej klasy specjalistów IT. Jest to szczególnie groźne bo może znacząco spowalniać rozwój rodzimych firm.

Strategicznie dużo lepiej jest eksportować wysoko przetworzone produkty informatyczne (np. gotowe oprogramowanie) niż tańszą siłę roboczą (co robimy teraz). Budowanie przewagi konkurencyjnej w oparciu o niższą cenę zawsze kończy się w biznesie kiepsko.

W idealnej sytuacji dużo lepiej aby polscy specjaliści IT pracowali dla polskich firm budując nasze eksportowe wysoko przetworzone hity. Inwestujemy wtedy i budujemy wartość w Polsce, a nie za granicą. Oczywiście aby to się stało potrzeba czasu, zgromadzenia kapitału i wiedzy (o czym poniżej).

Polskie Google czyli budowa globalnych marek

Mimo najlepszej klasy specjalistów IT nie doczekaliśmy się do tej pory polskiego Google, Facebooka czy Ubera. Oczywiście „Polskie Google” to pewnego rodzaju skrót myślowy. Nie chodzi o kolejny „startup”. Chodzi o polską globalną markę w sektorze wysokich technologii i IT. Tak jak obecnie słyniemy z eksportu jabłek, autobusów, okien czy.. specjalistów IT właśnie.

Oczywiście brak takiej firmy nie jest zaskoczeniem bo budowa globalnej firmy wymaga zupełnie innych umiejętności niż IT i niebywałego kapitału. Niestety wolny rynek mamy dopiero 25 lat. Nie mamy zatem długich tradycji przedsiębiorczości. Dopiero uczymy się jak budować firmy i jak nimi zarządzać. To wymaga czasu. Na szczęście coraz więcej osób i firm zaczyna dostrzegać potrzebę takich zmian i walki na rynkach globalnych.

Wierzę i marzę, że powstanie w Polsce globalny produkt jak Google, Facebook czy Uber. Marka rozpoznawalna na całym świecie! Dziś jeszcze wg danych Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych około 70 % największych firm działających w branży IT w Polsce należy do kapitału zagranicznego.

Zmiany już się rozpoczęły. Globalne marki powstają latami. To są firmy, które powoli ale sukcesywnie zdobywają kolejne przyczółki na globalnym rynku. Rozwijanie firmy jest emocjonujące ale cholernie nudne i długotrwałe jednocześnie. Ludzie chcą budować startupy (bo są cool i trendy), a powinni budować firmy (które wydają się nudne). Trzeba być długodystansowcem, a wiele firm oczekuje sukcesu w rok czy dwa. Budowa globalnej firmy wymaga czasu i myślenia jednocześnie w skali makro (globalnie) i mikro (jak zostać liderem na danym małym rynku, jaki jest następny krok do zrobienia). Budowa takiej marki to dziesiątki tysięcy małych, drobnych decyzji podejmowanych każdego dnia.

Na horyzoncie takie marki już się pojawiają. Comarch / Sygnity / Asseco (usługi IT). LiveChat / Brand24 (SaaS) czy CD Project (ze swoim Wiedźminem). Kwitnie też przedsiębiorczość i coraz mocniej zaczynamy być postrzegani nie jako miejsce „taniej siły roboczej” ale jako miejsce gdzie powstają innowacyjne projekty . Pojawia się coraz więcej „przestrzeni” do budowania takich firm. Jednym z ostatnich i najgłośniejszych miejsc to Warsaw Campus (https://www.campus.co/warsaw/en) od Google. Tego typu przedsięwzięcia nie mają już na celu tylko drenowania Polski z najlepszych specjalistów IT. Budują ekosystem i wspierają budowę takich firm na miejscu.

Nie wiem natomiast jak cały ten temat wygląda od strony polskiego Państwa (rządu). Dużo mówi się o gospodarce, która stawia na innowacje i wysokie technologie. Nie znam jednak jakiegoś kompleksowego planu na przykład na następne 20 lat (jeśli coś takiego istnieje dajcie znać). W mediach cały czas numerem jeden są stare dobre (nierozwiązane) tematy jak górnictwo, służba zdrowia itp.

Wczesna edukacja czyli nauka programowania już w podstawówce

Coraz częściej pojawiają się głosy, że umiejętność programowania powinna być tak samo powszechna jak umiejętność czytania czy pisania. Nie można zignorować cyfrowej rewolucji.

Przykłady z całego świata pokazują, że programowania można się uczyć od najmłodszych lat. Polska podstawa programowa dla zajęć komputerowych przewiduje podobno lekcje dotyczące rozwiązywania problemów ale rzadko (jeśli w ogóle) sprowadzają się one do nauki programowania. Pojawiają się inicjatywy, które stanowią światełko w tunelu w tym temacie np. http://mistrzowiekodowania.pl/.

W momencie pisania tego artykułu 22 grudnia 2015 Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło nawet, że nauka programowania zostanie wprowadzona do szkół https://men.gov.pl/ministerstwo/informacje/nauka-programowania-i-szerokopasmowy-internet-dla-szkol.html. Oczywiście to dopiero początek. Na pewno brakuje jeszcze kadry, która takie lekcje mogłaby w profesjonalny sposób prowadzić. Pierwsze efekty takich działań będziemy widzieć dopiero za ładnych kilka lat. Jest to jednak pierwszy dobry krok.

Uważam też, że obok takich lekcji w szkołach powinny być wprowadzone lekcje z “Inteligencji emocjonalnej”. Jest to brakujący składnik aby edukować społeczeństwo w zakresie umiejętności miękkich i radzenia sobie z emocjami (w coraz bardziej cyfrowym świecie pozbawionych często bezpośrednich kontaktów będzie to coraz bardziej potrzebna umiejętność).

Studia i promowanie nauk ścisłych

Na szczęście młodzi ludzie wzięli sprawy w swoje ręce. Dostrzegli szansę w branży IT. Cieszy fakt, że już teraz co roku kierunki informatyczne wybiera ponad 30 tys. osób. (http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/665225,najbardziej_oblegane_kierunki_studiow_w_roku_akademickim_2012_2013.html)

Oczywiście realnie profesjonalistami w branży zostanie pewnie maksymalnie kilka tysięcy osób rocznie. To nadal dużo za mało aby zasypać braki na Polskim rynku nie mówiąc już o zachodzie. Trend jednak jest wzrostowy. Co roku coraz więcej osób decyduje się na studiowanie informatyki.

Na pewno przydałoby się większe doinwestowanie uczelni aby co roku więcej studentów mogło taką naukę rozpocząć. Na pewno przydałoby się też dostosowanie programu tak aby było mniej teorii, a więcej praktyki. Warto też jeszcze mocniej promować i zachęcać młodych ludzi do nauk ścisłych.

Dobrą robotę robią też firmy prywatne. Spora liczba uczelni współpracuje już z firmami IT. Organizują one dodatkowe szkolenia, warsztaty pokazując studentom jak wygląda realne życie w branży IT. Oczywiście nie robią tego charytatywnie. Liczą na zatrudnianie absolwentów z danej uczelni. Jednak im więcej będzie interakcji między nauką i biznesem tym lepiej.

Zaufanie społeczne i hejt

Ładnych kilka lat temu trafiłem na jakieś badanie, które mówiło, że mamy prawie takie samo zaufanie jak.. strażacy :) Oczywiście badanie było robione w Internecie więc wiecie jaka mogła być jego naukowa wartość (żadna).

Dzisiaj pojawiają się już coraz śmielej niepochlebne komentarze na temat branży. Czasami określana jest ona jako zarozumiała, zepsuta wysokimi zarobkami, roszczeniowa itp. Oczywiście temat jest wielokrotnie złożony. Każdą negatywną opinię należy rozpatrywać osobno.

Opinie takie bazują często na stereotypach, jednostkowych skrajnych przypadkach czy braku zrozumienia charakterystyki branży. Często przyczyną są duże różnice w zarobkach. Rozwarstwienie nigdy nie jest dobre. Zawsze prowadzi do kryzysów i radykalizacji poglądów w społeczeństwie. Duże różnice w zarobkach odbierają po prostu ludziom rozum (jedni gardzą, a drudzy zazdroszczą).

Być może zaczyna rysować się pewien trend, który może przerodzić się w hejt i ogólny brak zaufania społecznego do naszej branży. Już teraz powinniśmy ten trend badać, uświadamiać go sobie i reagować na niego. Spokojnie eliminując stereotypy, tłumacząc branżę. Powinniśmy rozmawiać. Starać się zrozumieć, a potem zostać zrozumianym.

Stabilność

W Europie i w Polsce dzieją się “ciekawe rzeczy”. Unia Europejska trzeszczy w szwach i skręca na lewo jak mówią niektórzy. Poglądy społeczeństw coraz mocniej się radykalizują. Dawne idee o wolnym rynku, braku granic i ogólnym dobrobycie schodzą na dalszy plan w dobie kryzysu.

Stabilność całego naszego regionu, naszego Państwa i prawa będzie miało niebagatelny wpływ na dalszy rozwój branży. Skoro nadal 70% kapitału w IT jest kapitałem zagranicznym można sobie tylko wyobrazić co by się stało gdyby ten kapitał zniknął z naszego rynku.

Nieudolność Państwa

Jeśli spojrzymy na sukces branży IT to zastanawia i śmieszy (przez łzy) nieudolność w wykorzystaniu potencjału jaki mamy przez nasze Państwo (mimo ogólnego niebywałego sukcesu ostatnich 25 lat transformacji). Wydaje się, że urzędnicy niesamowicie skutecznie bronią swój papierowy świat.

Informatyzacja ZUS pochłonęła coś około 3 mld złotych (to jest niewyobrażalna kwota nawet w świecie IT). Mieliśmy ostatnio wpadkę z obsługą informatyczną wyborów samorządowych bo program pisany był rękami studentów. Ktoś klepnął nierealny termin i to z budżetem 494 tys. zł. Jeśli w końcu już uda się coś zrobić nie powala to na kolana. Mamy CEIDG (Centralną Ewidencję i Informację o Działalności Gospodarczej) gdzie możemy wyszukać każdego przedsiębiorcę. Mamy ePUAP gdzie możemy załatwić niektóre sprawy urzędowe przez Internet. I wreszcie mamy e-deklaracje, które ułatwiają co roku koszmar rozliczeń podatkowych milionom ludzi. Historia stojąca za e-deklaracjami jest jednak ciekawa i trochę potwierdza zamiłowanie Państwa do papieru (http://natemat.pl/134835,za-darmo-stworzyl-system-z-ktorego-korzysta-5-mln-polakow-rzad-zapomnial-o-tworcy-edeklaracji-nie-powiedzieli-nawet-dziekuje). Tyle widzę jako zwykły obywatel.

Wychodzi często brak profesjonalizmu w prowadzonych projektach. Informatyzacja albo jest mocno niedofinansowana albo środki są kiepsko lokowane. Oczywiście jest coraz lepiej ale pewien niesmak pozostaje.

Na pocieszenie. Nawet najlepsi ponoszą porażki. Jednym z ciekawszych był system informatyczny dla FBI o nazwie „Virtual Case File” (VCF). Prowadzony od 2000 do 2005 roku projekt pochłonął 170 milionów dolarów (czyli ok. 0,5 mld zł) i zakończył się sromotną porażką (z systemu nikt nigdy nie skorzystał). Co ciekawe po atakach 11 września 2001 na WTC jako jedną z najbardziej istotnych przyczyn wskazanych w raporcie był brak zaawansowanego technicznie biura FBI. System VCF miał to właśnie naprawić. Nie udało się. Następca VCF projekt Sentinel udało się wdrożyć rzutem na taśmę po zastosowaniu w końcu Scruma. Koszt coś około 450 milionów dolarów :)0404

Podsumowanie

W najbliższym czasie będziemy musieli zmierzyć się z kilkoma ciekawymi wyzwaniami. Naturalnie spadająca konkurencyjność naszego rynku, dostarczanie wystarczająco dużo pracowników IT, rozpoczęcie edukacji informatycznej na etapie wczesnoszkolnym czy wyjście z etapu handlu pracą na rzecz budowy globalnych marek i innowacji. Wszystko to już się dzieje.

Moim zdaniem wszystkie te wyzwania wbrew pozorom mogą być wielką szansą na przejście do kolejnego etapu rozwoju całej branży IT w Polsce. Trzymam kciuki aby tak się stało!

Jeśli artykuł był dla Ciebie ciekawy udostępnij go swoim znajomym. Aby nie przegapić kolejnych artykułów z serii śledź mnie na Twitterze, Facebooku lub zapisz się na newsletter (nie spamuję ;))

 

  • Czarek Durkalec

    Teraz programista to ktoś wybitny, który musiał długo się uczyć i firmy walczą między sobą o dobrego programistę w jakimkolwiek języku. Boje się, ze gdy nadejdzie czas, kiedy będę szukał pracy jako programista (tak jeszcze z 5 – 7 lat) to zawód ten stanie się tak powszechny jak elektryk, mechanik czy operator maszyn CNC. Czy to jest możliwe, że w niedalekiej przyszłości programista nie będzie nikim „wybitnym” ?

    • http://www.marcinmuras.com Marcin Muras

      Zależy jaką miarą mierzysz „wybitność”. Jeśli ogólnym poziomem zarobków to rzeczywiście są spore ale wynikają raczej z czynników zewnętrznych o czym pisałem w pierwszej części cyklu http://www.marcinmuras.com/informatyczne-eldorado-czesc-1-zarobki-w-branzy-it/.

      Zawód programisty nie jest wybitny jako taki. To zawód jak każdy inny (ale ma oczywiście swoją specyfikę). Programiści czy cała branża IT lubi dzielić się wiedzą, jest sporo wydarzeń i pasjonatów. To świetna cecha naszej branży. Są branże, gdzie takie praktyki są rzadkie (np. gastronomia) ale są też takie gdzie jest podobnie (np. startupy).

      Podsumowując uważam, że „wybitność” jest bardziej przypisana do danego człowieka niż całej branży. To mieszanka motywacji, pasji, chęci do nauki, ciekawości, kreatywności, przedsiębiorczości i jeszcze kilku innych cech bez względu na branżę. Mierzenie „wybitności” poziomem zarobków może nie być trafione.

      Jeśli chodzi o „powszechnienie” to przykładowo w 1914 Henry Ford podniósł pensje o 100% do 5$/h. Najbardziej utalentowani pracownicy z Detroit ustawiali się tysiącami w kolejce, aby dostać pracę u Forda. Dziś praca przy taśmie nie należy do najbardziej cenionych :) Pewnie „powszechnienie” nie wydarzy się w ciągu 5-7 lat. Ale w dłuższej perspektywie kto wie.

  • http://coderslab.pl/ Coders Lab

    Brak programistów odczuwa wiele firm, dlatego powstaje wiele ciekawy inicjatyw. Wspomniałeś już o kursach organizowanych przez firmy IT współpracujące z uczelniami. Jednak nie tylko na wyższych uczelniach można nauczyć się programowania! Za oceanem, bardzo popularne bootcamy, zaczynają rozwijać się też u nas. Są to bardzo intensywne, kilkutygodniowe kursy oparte na metodzie wywodzącej się z amerykańskiej armii. W kilka tygodni przygotują kursanta do wejścia na rynek pracy. Nasza szkoła, wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniom branży IT organizuje tego typu kursy. Są idealnym rozwiązaniem dla osób, które nie mogą poświęcić kilku lat na studia informatyczne.

    Coders Lab
    Szkoło Programowania

    • http://www.marcinmuras.com Marcin Muras

      Jasne. Z zachodnich kojarzę np. https://teamtreehouse.com. To może być alternatywa dla studiów ale powiem szczerze nie miałem jeszcze okazji czytać żadnych raportów jak to wychodzi w praktyce. Możecie podzielić się jakimiś statystykami? Przykładowo ile osób udało się przeszkolić, ile z nich rzeczywiście zmieniło zawody i jak wyglądają ich zarobki w porównaniu z wcześniejszą pracą. A może macie dostęp do jakiś badań na ten temat?

      • http://coderslab.pl/ Coders Lab

        Przeszkoliliśmy już ponad 150 osób :) Przede wszystkim muszę podkreślić, że nie wszystkie osoby przychodzące na nasz kurs poszukują pracy. Mamy kursantów, którzy jedynie chcą rozszerzyć swoje umiejętności – na potrzeby aktualnej pracy – a nie ją zmieniać. 80% kursantów szukających pracy znajduję ją w przeciągu 3 miesięcy od zakończenia kursu. W przypadku front-endu juniorzy mogą spodziewać się na początku kariery zarobków w wysokości 1 500 – 3 000 zł, back-end 2 000 – 3 500 zł. Jednak nie patrzyłabym na początkowe zarobki. Opłacalność pracy w branży IT można oceniać po około 2 latach – wtedy zarobki znacznie szybują w górę :)
        Niestety w Polsce nie ma badań na ten temat, mamy jednak nadzieję, że to się zmieni.

  • Witold Rodzeń

    Ciekawe spojrzenie na problem(y). A ciekawe to zwykle zgodne z własnym odczuciem ;).

    W mojej ocenie główy problem IT i Internetu jako takiego to przenikanie do niego wszelkich patologii ze świata realnego. Jeszcze kilka lat temu Interenet był czymś porównywalnym z Pandorą z Avatar’a.

    Dla polskiego eldorado, jedyna nadzieja to brak możliwości teleportacji tj. szybkiej możliwości zmiany miejsca przebywania tak aby można było utrzymać naturalne relacje międzyludzkie. Z pewnościa są jeszcze rynki gdzie IT wchodzi w trend wznoszący, a to zwykle wyciąga część specjalistów. Gdyby pojawiła się taka możliwość z przyjemnością zmieniłbym aktualne eldorado 😉

    • http://www.marcinmuras.com Marcin Muras

      Dzięki za komentarz. Rozwiniesz temat patologii. Jestem ciekawy jakie patologie konkretnie masz na myśli? Ze zmianą aktualnego eldorado rozumiem, że szukasz pracy? :)

      • Witold Rodzeń

        Zmiana eldorado to nie wynik braku pracy, tylko otoczenia poza pracą – jakby nie było żyjemy „w systemie”. A „system” coraz bardziej trąca śreniowieczem, zwłaszcza mentalnym.

        Odnośnie patologii to głębsza dyskusja. Ale w najogólniejszym ujęciu to pewien punkt przełomowy. Coraz częściej pojawiają sie rozwiązania, które zakładają, że użytkownikiem będzie „średnich” lotów persona. A im bardziej zaawansowane rzeczy mają być w ten sposób rozwiązywane tym bardziej, mając chociaż elementarną wiedzę nie sposób z nich korzystać. Jeśli więc wspiąłeś się na pewien poziom zaawansowania, musisz zaczać go stopniowo obniżać aby nie wypaść z obiegu. Dla mnie to patologia ;).

  • Mateusz

    `Na szczęście młodzi ludzie wzięli sprawy
    w swoje ręce. Dostrzegli szansę w branży IT. Cieszy fakt, że już teraz
    co roku kierunki informatyczne wybiera ponad 30 tys. osób.`
    Czy ja wiem czy to tak dobrze? Zobacz na budownictwo, jakieś 10 lat temu podobno było spore zapotrzebowanie na pracowników (podobno bo znam to tylko z legend :P), kryzys i moda na studiowanie tego kierunku sprawiły, że o pracę ciężko, jest marnie płatna a higiena tejże jest adekwatna do płacy.

    • http://www.marcinmuras.com Marcin Muras

      Hej. Dzięki za komentarz. Wydaje mi się, że w branży IT w najbliższym czasie jednak nic się nie zmieni. Eldorado będzie sobie trwało w najlepsze więc nadal jest to jeden z lepszych kierunków do studiowania. Oczywiście czas pokaże :)